Jak wycenić pracę zdalną nie opierając się wyłącznie o roboczogodzinę?

Jak wycenić pracę zdalną nie opierając się wyłącznie o roboczogodzinę?

Jak wycenić swoją pracę: dzieło czy godzina?

 

W pracy zdalnej, telepracy, pracy wykonywanej na odległość bardzo ciężko jest oszacować swoją wartość – przynajmniej na samym początku. Rozpoczynasz pracę na swój rachunek, zdobywasz pierwszego zainteresowanego twoją usługą klienta i… stoisz przed dylematem wyceny pracy. Na szczęście mamy dla ciebie parę wartościowych wskazówek.

Jak wycenić pracę zdalną nie opierając się wyłącznie o roboczogodzinę?
Źródło obrazka: pixabay.com/pl/users/WerbeFabrik-1161770/

W przypadku oszacowania kosztów swojej usługi nieco łatwiej mają ci, dla których praca zdalna to przesiadka z pracy z firmie. Mają oni doświadczenie i stąd też wiedzą, ile kosztuje wykonanie przez nich danego zlecenia. Nie do końca odpowiada to jednak rzeczywistości – w przypadku pracy zdalnej miernik roboczogodziny często się nie sprawdza. Wszystko dlatego, że w koszty często trzeba wliczyć “nadregulaminowe” usługi z zakresu naniesienia poprawek zgłoszonych przez klienta. Innymi słowy, nierzadko zdarza się, że nasze usługi są niedoszacowane.

Oczywiście charakter pracy zdalnej jest jak najbardziej projektowy. Sęk w tym, że klienci wielokrotnie jego wartość obliczają na podstawie liczby roboczogodzin. Zdaniem Jake’a Jorgovana – osoby, która na pracy zdalnej zjadła zęby – takie podejście jest błędne. Wskazuje on na parę aspektów, które warto wziąć pod uwagę przy szacowaniu swoich usług.

Po pierwsze, wartość pracy zdalne powinna być wypadkową całkowitego kosztu stworzenia danego projektu, a nie samego faktu “wynajęcia” cię na xx godzin przez klienta. Zdaniem Jorgovana każdy z nas jest inny pod kątem efektywności pracy i ogólnie produktywności.

Po drugie, przy swojej wycenie mobilnej pracy nie warto sugerować się tym, co oferuje konkurencja. Jej część stanowią ludzie, którzy stawiają pierwsze kroki w telepracy, więc zawsze będą chcieli skupić na sobie uwagę niskimi stawkami. Po trzecie, stawki w stosunku do klientów powinny być różne i stworzone pod konkretnego klienta. Ponadto według Jake’a wysokość ceny usługi dla klienta powinna być uzależniona od trzech czynników:

  • poziomu sympatii do klienta, bo będziesz z nim pracować przez najbliższe tygodnie, miesiące, a może i lata
  • możliwości finansowych klienta czyli jego widełek, o które zawsze warto się spytać
  • wartość dodaną klienta, czyli czy klient jest jednorazowy, czy też współpraca z nim może z czasem rozwinąć się w kolejne projekty.

Nie mniej ciekawe rozwiązania w zakresie szukania wartości telepracy znalazł Ken Carbone na łamach Co.Design. W swoim tekście zajął się często spotykanym problemem obiektywnego oszacowania kosztów usługi w przypadku kreatywnych profesji, opartych o twórcze i niekonwencjonalne rozwiązania. A przecież spora część twórczych zawodów jest związana z pracą zdalną. Carbone opisał zastosowanie odwróconego podejścia “wartości lustra”.

W skrócie samo podejście “wartości lustra” zakłada, że klient szacuje, na ile go stać, aby zlecić daną usługę opierając się na systemie roboczogodzin. Dobrze wyjaśnia to poniższy przykład: w pewnej firmie designer ma nadmiar pracy. Nie opłaca się jednak tworzyć kolejnego etatu dla drugiego projektanta, dlatego właściciel zleca kilka zadań freelancerom. Na podstawie wysokości zarobków firmowego designera szacuje, ile może przeznaczyć na zlecenie pewnej usługi komuś z zewnątrz.

Odwrócone podejście “wartości lustra” mówi o tym, że szacowanie budżetu leży po stronie freelancera, który mówi swojemu klientowi, ile będzie kosztowała określona usługa. To wykonawca szacuje jej wysokość na bazie paru wskaźników.

Carbone podał w swoim tekście przykłady trzech potencjalnych scenariuszy. Pierwszy z nich dotyczy międzynarodowej firmy prawniczej. Po ponad 100 latach działania jej szefostwo zdecydowało na przeprowadzenie rebrandingu. W jaki sposób oszacowano tę usługę? Firma ma 500 partnerów na całym świecie, a każdy z nich inkasuje średnio 1 tys. dolarów za godzinę. Pomnożono tę kwotę przez liczbę partnerów i wyszło ostatecznie 500 tys. dolarów. W jaki sposób przekonać tę firmę do zainwestowania takiej kwoty? Głównie skupiono się na tym, że korzyści z rebrandingu czerpaliby także ich partnerzy.

Drugi przykład ujęty w artykule Carbone’a pochodzi z branży hotelarskiej. Po zakupie wielu luksusowych hoteli na Karaibach, w Europie oraz Azji, fikcyjny deweloper budowlany z Bliskiego Wschodu postanowił powołać nową grupę do integracji brandingu tych miejsc. Jak w tym wypadku oszacowano koszt usługi? W sumie we wszystkich hotelach znajduje się 2 tys. pokoi. Koszt dobowego pobytu w jednym z nich wynosi 1,5 tys. dolarów.

Pomnożono te dwie liczby. Tym samym oceniono całościowe prace brandingowe (nowe nazwy hoteli i ich identyfikacja wizualna, reklama i promocja w sieci oraz serwis bookingowy) na kwotę 3 mln dolarów. A jak ocenić koszt rebrandingu dla marki modowej? Jeżeli jej roczny budżet mediowy wynosi 2,5 mln dolarów (składa się na to 10 reklam prasowych w magazynach modowych), to wartość tej usługi obliczono na 250 tys. dolarów, czyli wysokość jednej reklamy prasowej.

Z pewnością propozycje Jorgovana oraz Carbone’a rzucają nowe światło na kwestie obiektywnego szacowania usługi w tak “efemerycznych” obszarach jak usługi kreatywne, usługi oparte na wiedzy. Pomagają one także uzmysłowić naszym klientom, że stworzenie oryginalnego (wpisującego się w DNA firmy) logo czy napisanie wartościowego tekstu,który polubi Google, nie jest czynnością, która jest warta więcej, niż równowartość pary chińskich trampek.

Zapisz

Zapisz

Skomentuj

Dodaj pierwszy komentarz (nie wymaga logowania)!

avatar
wpDiscuz