Kiedy klient copywritera nie ma racji

Trudni klienci copywriterów

Co może zrobić copywriter, kiedy klient nie ma racji?

Każdy freelancer, nie tylko piszący na zamówienie, usłyszał kiedyś, że „klient zawsze ma rację”. Prawdopodobnie jest to jedno z największych uproszczeń w każdej dziedzinie pracy zdalnej.

Oczywiście, są klienci, których znajomość ich branży, segmentu rynku i odbiorców doskonale uzupełnia wiedzę zatrudnianego freelancera, jednak istnieje też druga grupa. Jak ułożyć sobie współpracę z klientem, który próbuje wymusić na tobie realizację swoich mało udanych pomysłów?

Trudni klienci copywriterów
Jak współpracować z klientem, który chce absurdalnych poprawek?

Kiedy klient nie ma racji…

Zleceniodawcy szukają freelancerów właśnie dlatego, że nie są ekspertami w tej dziedzinie, którą zajmuje się freelancer. Chociaż wskazówki od klienta bardzo ułatwiają pracę, niektóre żądania sprawiają, że całkiem rozsądny projekt zaczyna robić się niepoważny.

Jesteś copywriterem i dostajesz zlecenie na stworzenie tekstu na landing page wraz z zachętą do działania – call to action. Robisz staranny research, planujesz strategię, przesyłasz gotowy projekt i… otrzymujesz maila z poprawką. Klient prosi, aby call to action, najbardziej newralgiczny punkt strony, zmienić na tekst, którym posługuje się firma z zupełnie innej branży.
Brzmi znajomo?

Odbiorcy twojego klienta to zupełnie inna grupa niż odbiorcy firmy, której call to action masz skopiować, więc oczywiste jest, że ich CTA nie zadziała na grupę, do której chcesz dotrzeć.
Nie trzeba przy tym wspominać, że kopiowanie cudzych pomysłów jest wysoce nieprofesjonalne, balansuje na granicy łamania prawa i na pewno nie jest czymś, co chciałbyś umieścić w portfolio.
Co zrobić w takiej sytuacji?

 

Strategie dla copywriterów

Jeśli klient prosi cię o coś, co ewidentnie nie przyniesie mu korzyści, ale zaszkodzi całemu projektowi, warto zastanowić się nad strategią postępowania.

Jeśli przyjmiesz bez zastrzeżeń wszystkie błędne „poprawki”, ryzykujesz, że przy braku rezultatów zleceniodawca właśnie ciebie obarczy odpowiedzialnością za niepowodzenie.

Podobnie nie najlepszym pomysłem jest zrywanie współpracy – w ten sposób łatwiej odstraszysz potencjalnych klientów niż zyskasz cenne polecenia lub stałych odbiorców tekstów.
Wyjątkiem jest sytuacja, w której klient próbuje nakłonić cię do ewidentnie nieuczciwych praktyk, takich jak kopiowanie cudzych treści. W takim wypadku nie warto kontynuować współpracy.

Jak wybrnąć z sytuacji, w której jeden pomysł zleceniodawcy może zniszczyć całą twoją pracę?

 

Uprzejma odmowa

Popracuj nad odpowiedzią dla klienta. Zwróć uwagę na to, czy jest profesjonalna i grzeczna, bez wyśmiewania czy obrażania zleceniodawcy.

  • nie krytykuj i nie wyśmiewaj pomysłu klienta
  • nie przyjmuj postawy „ja jestem profesjonalistą i wiem lepiej”

 

Staraj się wyjaśnić

Najprawdopodobniej klient nie działa ze złej woli, tylko ze zwyczajnej niewiedzy. Próba wyjaśnienia dobrych i złych stron obu rozwiązań to najlepsza droga do przekonania zleceniodawcy.

  • wyjaśnij, dlaczego zdecydowałeś się na wybrane rozwiązanie
  • odwołaj się do danych statystycznych – badań, case studies, przykładów z twojej własnej kariery, w których zaproponowane przez cienie rozwiązanie przyniosło dobre rezultaty

 

Bądź otwarty na zmiany

Niezależnie od tego, jak bardzo chcesz przekonać klienta do swojego punktu widzenia, nie zapominaj, że czasem proponowane przez nich zmiany mogą rzeczywiście okazać się dobre. Kluczem do sukcesu jest to, aby twoje umiejętności uzupełniały się z tym, czego potrzebuje zleceniodawca.

  • daj do zrozumienia, że jesteś otwarty na dyskusję i wprowadzanie zmian – w ten sposób pokażesz, że szanujesz stanowisko zleceniodawcy i bierzesz pod uwagę jego sugestie

 

Nie naciskaj

Jeśli klient twardo obstaje przy swojej wersji, nie naciskaj i nie próbuj na siłę przekonać ich do swojego pomysłu. Jest spora szansa na to, że jeśli doprowadzisz klienta do frustracji albo sprawisz, że poczuje się obrażony, tym bardziej nie zmieni zdania.

To jest moment, w którym najlepiej wprowadzić wszystkie poprawki zgodnie z życzeniem klienta, nawet jeśli z profesjonalnego punktu widzenia nie mają one żadnego sensu. W przeciwnym wypadku ryzykujesz, że klient po otrzymaniu gotowego tekstu wprowadzi zmiany na własną rękę, przy okazji „przycinając” twój tekst tak, że niezręcznie będzie ci przyznać, że to twoja praca.

 

A jakie wy macie doświadczenia z trudnymi klientami? Jak radzicie sobie z tymi, którzy zgłaszają do poprawki te części tekstu, z których jesteście najbardziej zadowoleni?

Zapisz

Skomentuj

avatar