Popularne, ale nie zawsze prawdziwe rady dla freelancerów

Popularne, ale nie zawsze prawdziwe rady dla freelancerów

Nieprawdziwe rady dla freelancerów

 

Zwykle freelancerzy na początku swojej kariery zaczynają od researchu – z pomocą przychodzą blogi i strony z radami dla freelancerów oraz znajomi pracujący na zlecenie, którzy chętnie doradzają, jak zarządzać swoim czasem i karierą. Niestety, szybko zorientujesz się, że nieważne, jak w istocie są mądre, nie wszystkie z tych rad sprawdzą się w twoim przypadku.

Popularne, ale nie zawsze prawdziwe rady dla freelancerów
Źródło obrazka: pixabay.com/en/users/SnapwireSnaps-692569/

1. Nie pracuj w sypialni

To chyba rada, którą każdy freelancer otrzymuje na początku swojej kariery. Trudno odmówić jej słuszności. Opinie specjalistów są zgodne: jeśli pracujesz tam, gdzie śpisz, możesz zakłócić „higienę” odpoczynku. Łóżko powinno kojarzyć się ze spokojem i bezpieczeństwem, a nie stresem! Ale to nie koniec. Po kilku godzinach pracy na poduszkach raczej poczujesz się zmęczony niż zmotywowany i pełen energii. Jeśli doliczymy do tego fatalny wpływ, jaki na twoje mięśnie i postawę wywiera pozycja wymuszona przez miejsce, szybko okaże się, że ta rada ma sporo sensu.

A jeśli po prostu w tej chwili nie masz innego wyboru? Małe mieszkanie, przeprowadzki lub praca w podróży, w hotelowym pokoju, nie zawsze umożliwiają znalezienie wygodniejszej alternatywy. Nie każdego stać również na to, żeby wydzielić osobny pokój albo chociaż kącik przeznaczony tylko do pracy nad zleceniami. Co zrobić w takiej sytuacji?

Jeśli faktycznie musisz pracować w łóżku, upewnij się, że siedzisz prosto, aby niepotrzebnie nie obciążać kręgosłupa i regularnie rób przerwy na ćwiczenia rozciągające. Pomogą ci uniknąć rozleniwienia i senności. Przyda ci się także stolik pod laptopa, który podniesie komfort pracy.
Jeśli z kolei pracujesz przy biurku w sypialni, postaraj się ustawić je plecami do łóżka, aby wyeliminować pokusy lenistwa i krótkiej drzemki, i jak najbliżej okna, aby zagwarantować sobie odpowiednią ilość dziennego światła. Kiedy człowiek jest zmuszony do życia na niewielkiej przestrzeni, estetyka jest tym bardziej istotna. Pilnuj porządku i zastanów się, czy nie byłoby warto postawić na biurku prawdziwą zieloną roślinę. Ich obecność ma dobry wpływ na samopoczucie!

2. Nie pracuj za darmo

Błędne koło, w jakie wpada wielu freelancerów, dotyczy pracy za darmo. Kiedy zaczynasz karierę, nie masz zwykle dużego portfolio, więc nie możesz znaleźć żadnego klienta, a nie możesz go znaleźć, bo nie masz portfolio.

Dlatego praca za darmo na początkowym etapie jest rodzajem inwestycji w siebie. Spróbuj wykonać kilka projektów dla wymyślonego przez siebie klienta albo nawiąż współpracę z organizacją charytatywną, której przyda się twoja pomoc. A może jest jakaś lokalna firma, którą naprawdę lubisz i chciałbyś dla niej pracować? Poświęć trochę czasu, aby przygotować grafikę, makietę strony, podcast albo system identyfikacji wizualnej skrojony specjalnie na ich miarę, aby pokazać twoje możliwości. Nie wierzysz, że takie „hobbystyczne” projektowanie ma sens? Popatrz, jak dobre rezultaty może przynieść – nawet jeśli to tylko żart.

3. Zawsze proś o zaliczkę i podpisuj umowy

Ilu klientów może prosić o zaliczkę początkujący freelancer? No właśnie.

Owszem, może ci się udać wzbudzić tak wysokie zaufanie, że klient zgodzi się zapłacić ci zaliczkę, ale wiele zależy od sposobu, w jaki prowadzisz interesy i tego… na kogo trafisz. Oczywiście, jeśli nie prosisz o zaliczkę, klient czuje się mniej zobowiązany i w rezultacie może ci nie zapłacić, z kolei jeśli o nią poprosisz, możesz stracić klienta na dobre. Dotyczy to przede wszystkim małych projektów, ponieważ w przypadku dużych, wieloetapowych, klienci sami dostrzegają konieczność wpłaty zaliczki.

To samo dotyczy podpisywania umów. Nie wszyscy zleceniodawcy chcą nakładać na siebie dodatkowe obowiązki administracyjne, biurowe i prawne, które łączą się z podpisaniem umowy o dzieło. Wielu freelancerów również przeraża strona prawna, chociaż umowa o dzieło jest jedną ze skutecznych form zabezpieczenia. Szczególnie świeżo upieczeni freelancerzy tak bardzo garną się do pracy, że nie chcą poświęcać czasu na kwestie organizacyjne – przecież ważniejsze, żeby w ogóle mieć zlecenia, prawda? Taka postawa może wynikać również z lęku, że współpraca, która do tej pory układała się gładko, skończy się wraz z pierwszą wzmianką o umowie.

Jak to rozwiązać? Przede wszystkim nigdy nie przekazuj klientowi pełnego dzieła przed płatnością. Oznacz je znakiem wodnym, prześlij próbkę, printscreen strony, szkic tekstu, ale nie całe dzieło. Pamiętaj też, aby wszystkie ustalenia telefoniczne albo ustne potwierdzać wiadomościami email, które podsumują zmiany i najważniejsze warunki współpracy. Jeśli pojawią się jakiekolwiek problemy, zawsze będziesz mógł powołać się na korespondencję i zawarte w niej szczegóły.

Najwygodniejszym sposobem zabezpieczenia jest jednak rozliczenie z klientem przez portal useme.eu. Nie musisz obawiać się złożonych kwestii prawnych, bo tym zajmie się za ciebie serwis: rozliczy cię z Urzędem Skarbowym, odprowadzi potrzebne składki i na koniec roku wyśle ci PIT 11. Jednocześnie twoja praca będzie zabezpieczona – nie będziesz potrzebował kontraktu z klientem ani pobierania od niego zaliczki, ponieważ twoje wynagrodzenie zostanie zamrożone na koncie useme jako depozyt. Klient nie wycofa się, zanim  skończysz zlecenie, a ty będziesz mógł skupić się na pracy zamiast w nieskończoność myśleć o tym, jak upomnieć się o swoje.

4. Wyceniaj się na tyle, na ile jesteś warty

Freelancerzy albo wyceniają się proporcjonalnie do swojej wartości, albo grubo poniżej tego, ile są warci. Zwykle – grubo poniżej. Oprócz wielu rad i wskazówek, jak wyceniać swoją prace, funkcjonuje też powiedzenie, że to, co przyciąga do nas określonych klientów, to wysokość stawek – i jest w tym trochę prawdy. Wraz z większym doświadczeniem i pewnością siebie łatwiej ci będzie określić  ile kosztują twoje usługi, ale początki bywają trudne.

Przede wszystkim musisz sprawdzić, jakie stawki są przeciętne w twoim segmencie rynku. Przyda ci się twitter, LinkedIn, strony internetowe freelancerów, których poziom chcesz osiągnąć. Zawsze możesz też napisać z prośbą o podanie stawek – niektórzy odmówią, zasłaniając się tajemnicą biznesową, ale na pewno będą też tacy, którzy ci odpowiedzą. Staraj się nie sugerować cenami podawanymi na amatorskich forach lub portalach ogłoszeniowych, gdzie stawki są zwykle sztucznie zaniżone.

Najlepszą częścią freelancingu jest elastyczność: jeśli coś nie działa, możesz to obejść, zmienić albo ulepszyć tak, żeby przyniosło ci określone korzyści. Rady są dobre, ale tylko jeśli nie podążasz za nimi ślepo. A może już otrzymałeś kilka rad, które się nie sprawdzały, dopóki nie dostosowałeś ich do swoich potrzeb? Chętnie przeczytamy o tym w komentarzach!

 

Zapisz

Skomentuj

avatar