W krzywym zwierciadle: Typowy dzień pracy copywritera na freelansie

Rano trzeba wstać, rano to jest… tak gdzieś po pierwszej, bo później już nie.

Freelance jest najlepszy, będziesz sam sobie szefem – mówili. Będziesz miał nienormowane godziny pracy – mówili. Będziesz sam mógł decydować, ile zleceń bierzesz i jak długo pracujesz – mówili. I mieli świętą rację!

Miało być tak. Będę wstawać o 6:30, pobudzający prysznic, pożywne śniadanie, szybka prasówka i punkt 7:00 siadam do pracy. Na początku, kiedy umysł jest najświeższy, zabieram się za najtrudniejsze, najbardziej wymagające zadanie, na później zostawiając sobie te drobniejsze i przyjemniejsze sprawy. Od 14:00 zabieram się za odpisywanie na maile i do 15:00 szukam inspiracji na następny dzień. O 15:00 kończę pracę i mam cały dzień dla siebie.
O słodka naiwności!

Jest tak. O 8:00 dzwoni budzik. Otwieram jedno oko, drugie nadal jest zamknięte. Nie da się otworzyć. Skoro się nie da, nic tu po mnie, idę spać dalej. Budzę się 11:30. Otwieram jedno oko, sprawdzam jak tam drugie. Już da się otworzyć. Idę do kuchni, robię kawę, zalewam płatki mlekiem i siadam do komputera. Sprawdzam maile, odpisuję na najpilniejsze, sprawdzam terminarz, dedlajn goni dedlajn.

Jak zostać copywriterem

Dzień copywritera-freelancera

Kawa się kończy, robię kolejną. Zabieram się za pracę, zaczynam od najłatwiejszych zadań, w końcu najpierw trzeba się rozruszać. Nad największą kobyłą zaczynam pracować od 16:00, ale najpierw obiad. Zamawiam coś na telefon. W pocie czoła pracuję do 21:00, w końcu mówię basta. Idę się spotkać ze znajomymi. Wracam – jeszcze odcineczek serialu. Idę spać o 3:00. O 8:00 dzwoni budzik. Otwieram jedno oko, drugie nadal jest zamknięte…

Inaczej miało być, inaczej jest i… najbardziej kocham freelance właśnie za to, jak jest!

Skomentuj

avatar