Życie freelancera w Polsce

Życie freelancera w Polsce

Freelancer w Polsce

 

Rzucić etat, być swoim własnym szefem i pracować, kiedy się chce – niejednego etatowca, zmęczonego biurową rutyną, kusiła myśl o freelansie. Marzenia zostają szybko zmiażdżone w zderzeniu z surowymi realiami rynku, który to bynajmniej nie głaszcze po główce wspomnianych freelancerów. Brak płatności, przepracowanie, wysoka konkurencja i zlecenia “na gębę” – tak wygląda rzeczywistość wolnych strzelców. Wyzwolić freelancerów z sideł szarej strefy postanowił polski portal Useme.eu.

Życie freelancera w Polsce
Źródło obrazka: pixabay.com/en/users/markusspiske-670330/

Łukasz pracował jako wolny strzelec przez trzy lata, oferując usługi grafika komputerowego. Ten okres nazywa nie inaczej jak “burzliwy” i zaznacza, że freelance to nie jest zajęcie dla osoby, która chce mieć ustabilizowane życie. – Mit o życiu od przelewu do przelewu jest niestety prawdziwy – opowiada w rozmowie z INNPoland. – Pracy jest zazwyczaj dużo, czasem nawet po kilkanaście godzin w ciągu doby, bo goni nas deadline, którego nie da się przesunąć – przestrzega.

Do tego, jak zauważa Łukasz, dochodzi problem z płatnościami. – Zauważyłem ciekawą tendencję – im większy klient, tym mniej chętnie płaci – opowiada. – Pracowałem w grafice i jak robiłem projekty dla małej firmy, to pieniądze otrzymywałem na czas, a duże zawsze zwlekały i musiałem dzwonić i się dopraszać, by w końcu wykonali przelew za to, co dla nich wykonałem – opisuje swoje doświadczenia z korporacjami.

Miałem to szczęście, że kiedy pracowałem w tej branży, to nie zdarzyło mi się, by ktoś mnie oszukał, lub żebym musiał pracować na czarno. Mój kolega miał większego pecha – zobowiązął się przygotowac dla jednego pisma cztery okładki. Umowę miał tylko na pierwszą, więc kiedy ją zrobił i dostał zapłatę, to pracował dalej. Ale po skończeniu czwartej, firma przestała się do niego odzywać i przepadła – telefony nie działały, adres też się zmienił. Niestety, takie sytuacje w tym środowisku dalej zdarzają się często, ale uważam że winę ponoszą obie strony. Freelancerzy nawzajem się wygryzają, oferując coraz niższe stawki, a firmy migają się od podpisywania umów, żeby nie musieć płacić podatków.

Brzmi jak nocny koszmar etatowca? Niemniej takie warunki pracy nie odstraszają ludzi chcących pracować na własny rachunek. W Polsce jest około 200 tysięcy freelancerów, twierdzi w rozmowie z nami Agata Kołodziej-Dynaryńska z portalu Useme. Trudno o dokładne statystki – według GUS, osób samozatrudnionych jest w Polsce prawie 3 miliony, jednak do tej liczby wlicza się między innymi rolników indywidualnych – zawód wolnego strzelca nie jest w naszym kraju wyszczególniony w liczbach.

Czytaj dalej na innpoland.pl

 

Zapisz

Skomentuj

avatar